Gotująca się żaba, wysoki mak i Pollyanna

Nie zawsze to brak kompetencji nas zatrzymuje.
Czasem to sposób, w jaki przystosowujemy się do świata.

Czasem robimy to tak subtelnie, że nawet nie zauważamy, kiedy zaczynamy tracić siebie.

Są trzy mechanizmy, które widzę najczęściej w pracy z liderami i z klientami na sesjach coachingowych.


1️⃣ Syndrom gotującej się żaby – kiedy wytrwałość staje się pułapką

„Jeszcze trochę.”
„To tylko chwilowe.”
„Muszę dać radę.”

Brzmi znajomo?

Problem nie zaczyna się od katastrofy.
Zaczyna się od drobnych ustępstw:

  • jedna dodatkowa odpowiedzialność,

  • jeden weekend z laptopem,

  • jedno „dobra, zrobię to za niego”,

  • jedna przemilczana granica.

Temperatura rośnie powoli.

I nagle okazuje się, że:

  • jesteś permanentnie zmęczony/a,

  • działasz w trybie przetrwania,

  • nie pamiętasz, kiedy ostatnio czułeś/czułaś lekkość.

To nie brak odporności.
To adaptacja bez refleksji.


2️⃣ Syndrom wysokiego maku – kiedy zaczynasz się przycinać

Na początku jest radość.

Masz pomysł.
Masz energię.
Masz ambicję.

A potem zaczynasz czuć:

  • chłodne spojrzenia,

  • ironiczne komentarze,

  • pomijanie na spotkaniach,

  • subtelne podcinanie skrzydeł.

I pojawia się myśl:

„Może faktycznie za bardzo się wychylam?”

Więc:

  • obniżasz ton,

  • nie zgłaszasz się,

  • nie pokazujesz pełni kompetencji,

  • przestajesz rosnąć.

Na zewnątrz spokój.
W środku – powolne usychanie.


3️⃣ Efekt Pollyanny – kiedy optymizm maskuje rzeczywistość

„Będzie dobrze.”
„Nie ma co się martwić.”
„Jakoś to się ułoży.”

Optymizm jest piękny.
Ale nadmierny optymizm bywa niebezpieczny.

Bo:

  • ignorujesz pierwsze sygnały wypalenia,

  • nie reagujesz na czerwone flagi w relacji,

  • liczysz, że projekt „sam się ułoży”,

  • odkładasz trudną rozmowę, bo „nie ma co dramatyzować”.

To nie pozytywne myślenie.
To unikanie dyskomfortu.


Co łączy te trzy mechanizmy?

Każdy z nich to sposób przystosowania.

  • Żaba przystosowuje się do rosnącej temperatury.

  • Wysoki mak przystosowuje się do presji otoczenia.

  • Pollyanna przystosowuje się do lęku, zakładając różowe okulary.

Wspólny mianownik?

Brak świadomego zatrzymania się i sprawdzenia:

Czy to, jak teraz myślę i reaguję, naprawdę mi służy?


Dlaczego tak trudno to zauważyć?

Bo nasze wzorce są automatyczne.

Myślimy:

  • „Taki już jestem.”

  • „Tak trzeba.”

  • „W tym środowisku inaczej się nie da.”

A często to nie prawda o świecie.
To prawda o naszym sposobie przetwarzania świata.

I tu zaczyna się głębsza praca.


Zatrzymanie. Diagnoza. Wgląd.

W pracy indywidualnej często korzystam z narzędzia MindSonar, które pozwala zobaczyć:

  • jakie wartości naprawdę nami kierują,

  • jakie metaprogramy (wzorce myślenia) dominują w danym kontekście,

  • czy działamy z wyboru, czy z automatu.

Bo może:

  • Twoja „wytrwałość” to silny program unikania straty.

  • Twoje „schowanie się” to wysoka potrzeba akceptacji.

  • Twój „optymizm” to strategia unikania konfrontacji.

Kiedy to zobaczysz, przestajesz być zakładnikiem schematu.

Zaczynasz mieć wybór.


A może to o Tobie?

Może jesteś żabą, która już czuje zmęczenie.
Może jesteś wysokim makiem, który właśnie się przycina.
Może jesteś Pollyanną, która mówi „dam radę”, choć ciało mówi „dość”.

Nie chodzi o to, żeby się oceniać.
Chodzi o to, żeby się zrozumieć.

Jeśli czujesz, że utknąłeś/utknęłaś w powtarzającym się schemacie, możesz:

👉 umówić się na sesję indywidualną
(tu zarezerwujesz sesję)

albo

📩 napisać do mnie i sprawdzić, czy taka forma pracy będzie dla Ciebie wspierająca
(link do kontaktu)


Świadomość nie zawsze jest wygodna.
Ale jest początkiem zmiany.

A zmiana zaczyna się nie od „dam radę jeszcze trochę”.
Zaczyna się od „zatrzymam się i zobaczę, co się naprawdę dzieje”.